ciąg dalszy
Przejście do PLD z Mandrake/Mandriva jest dosyć interesujące. Ostatnio PLD instalowałem rok temu bodajże, nadal działa, tylko upgrade co jakiś czas się robi. Ale to na laptopie, którego właściwie teraz nie używam (bo i po co skoro jest stacjonarny). Skoro chce się coś poprawić w pldconf'ie to trzeba mieć PLD ;-). Już kilka bugów znalazłem i to w dodatku w modułach, które zrobiłem. Bardzo fajnie ;-).
Dzisiaj zapragnąłem mieć tryb graficzny jednak. Cóż włączyłem pldconf, wszystko się ładnie zainstalowało wpisuje startx, tryb graficzny wystartował i zostałem z X na środku ekranu. Nawet xterm się nie włączył mimo, że zainstalowany. Hmm... jak na razie nie doszedłem co jest nie tak. Pliki Xclients są i to niezależnie czy w HOME_ETC czy też w ~/, zawsze jest tak samo. Pakiety mam chyba wszystkie zainstalowane. Co chce włączyć to xfwm4, hmm... nie mam już pomysłu co może być nie tak.
to się wyjaśniło
Hmm... ze mną jest poprostu coś nie tak, okazało się, że tak naprawde to tylko
i wyłącznie przez moje wczorajsze kombinowanie z programami, kontami gg/jabber
było przyczyną, że wiadomości (które jak się okazało pisała) trafiały do /dev/null
Hmm... przeglądałem dzisiaj archiwa gg z tamtego roku, bardzo sympatyczne rozmowy,
jak widziałem, przeprowadzałem. Szkoda, ze teraz juz tak nie potrafimy rozmawiać, coś się
zmieniło niestety :(
Tak sobie patrze na mój szablon joggera, i stwierdzam że jest bardzo ładny ;-). Popadam w samozachwyt. Wczorajsza notka coś ma problem z kodowaniem, pewnie dlatego, że pisałem ją z lynxa spod rescuecd
Czekam na deszcz cały dzień, czekam na burze a burzy nie ma, nie dość tego
dysk (20GB) odmówił posłuszeństwa, niech to gęś kopmnie, troche straciłem :( Ważne rzeczy
mam na płytach więc nie jest źle.
Wczoraj instalując os, coś koło 1 głowa postanowiła mi upaść na blat biurka - bolało :(
udało się
Jakoś udało się doprowadzić system do działania, przejście na PLD nie było wcale takie łatwe, jak podejrzewałem. Pierwszy raz z sieci instalowałem, nie obczytałem dokładnie to i potem problemy były. Największy był z rpm i jego bazą, którą po instalce podstawowych pakietów musiałem usunąć w chroot'ie i zainicjować od nowa rpm --rebuilddb nie pomagało. No cóż, mam nadzieje, że dużego bałaganu nie mam przez to w systemie ;-). Dobrze, że już wszystko działa, tak jak należy. Można zacząć coś robić.
Tak generalnie to byłem dzisiaj u ortodontki, nie widziałem się z nią od kwietnia, więc najwyższy czas. Hmm... nie nosze tych paskudnych wyciągów po te 14h dziennie a i tak co wizyta u niej to jest zachwycona postępami. No tak, może przestane w ogóle je nosić ;-). Ale powiedziała, że do końca wakacji ściągnie mi aparat, smutno mi troche przyzwyczaiłem się do niego. Teraz pozakładała mi jakieś kolejne tym razem łańcuszki, 4 przednie zęby bolą jak cholera, przeżyje. Po założeniu aparatu przez 3 tygodnie gryźć nie mogłem i było dobrze. Żadnych środków przeciwbólowych nie biorę, a nuż się okaże, że i na Codipar jestem uczulony, nie ma mowy. Poza tym nie lubie brać lekarstw zbyt dużo.
Tak się zastanawiam, co wczoraj powiedziałem nie tak, a może nic. Mógłbym się chociaż tego dowiedzieć, niestety moje pytania idą na /dev/null, moje posty idą na /dev/null.
nareszcie
Hmm... kolejny dzień pod znakiem kółka
Jedno co mogę stwierdzić to, to że taksówkarze jako kierowcy są najbardziej uprzejmi. A co lubie na drodze, jak ktoś mi podziękuje mrugając światłami, albo przechodzien na przjeściu ;-) Co prawda, ostatnio siostra stwierdziła, że najpierw wymuszam bezczelnie, żeby mnie wpuścili a potem im dziękuje ;-)
Wczoraj po tym piwie chyba mi troche odbiło. Powiedziałem, że przyjade do koleżanki 02.07, hmm... dzisiaj już nie mam zbytnio na to ochoty, najgorsze, że słowo się rzekło. Hmm... co¶ siê wymyśli a najlepiej jak powiem, że nie chce mi sie i już. Najwyżej się obrazi...;). Jak dla mnie to ona za dużo mówi, buzia się jej nie zamyka, dzisiaj ledwo co udało mi się obronić, poszedłem spać ;-) (przyjechała do nas). Nie lubie jak ludzie za dużo mówią o rzeczach, które są mało istotne, ja mówie mało. Jeśli czegoś nie jestem pewien to poprostu nie mówie, nie lubie rzucać słów na wiatr.
Z dobrych wiadomości, dzisiaj wreszcie mama odebrała klucze do mieszkania. No tak, mieszkanie w którym oprócz jednej kanapy, kuchni i łazienki nic nie ma. Puste gołe ściany, które na dodatek trzeba pomalować (wcześniej zedrzeć tapete). Ale dobrze, że nareszcie jest. Umebluje się je według mojego pomysłu, a nie tak jak w domu i jeśli zdałem mature (4 dni) to będe sobie mieszkać... hehe z siostrą. Miejmy tylko nadzieje, że z jedną a nie dwiema. Dwóch bym nie zniósł z jedną się dogadam jakoś.
Hmm... ale malowania sobie jakoś nie wyobrażam, poza tym troche trzeba jeszcze tam zrobię, światło jakieś porządne założyć, żaluzje. Podłoga jest, ok, listwy chyba tylko jednej brakuje. No nic będziemy działać. Byleby byłby Net to i bez mebli da się przeżyć, komp na podłodze, śpiwór i można mieszkać ;-)
Od kiedy w RescueCD pojawił się moduł (rt2400) do mojej karty WiFi zabrałem się za instalacje PLD. Ciężko na razie to idzie, zawsze z płyt instalowałem a nie z sieci, ale może się uda. Na razie z problemów, to taki, że jak chroot'ne się na /dest, i wywołam poldek to wyrzuca rpm błąd, że nie może bazy odczytać. Na PLD Docs wygląda to troche inaczej niż u mnie, tj. nie ma komunikatu przy instalce FHS, że nie może zapisać do /var/lib/rpm bo sysytem jest ro. Pewnie dlatego, że całe rescue jest na ram dysku i zapisywać jednak coś można. Powalczymy dalej
btw, tytuł jak zwykle nic nie mówi ;-)
sny
Mam coraz gorsze, dzisiaj sniło mi się, że odebrałem te cholerne wyniki, wsiadłem do samochodu i rozbiłem się na pobliskim drzewie.... ufff wariuje. Koleżanka co prawda mówi, że w takich nerwach się czeka na wyniki po każdym egzaminie, cóż może czas się przyzwyczaić.
Najciekawsze jest to, że jak gine we śnie to się nie budze, śpie dalej ale chyba już mi się nic nie śni ;-)
Dziwne rzeczy
Oki jak się nikt nie odzywa to się nie odzywa, a dzisiaj totalne zaskoczenie. Dwie koleżanki, jedna z gimnazjum, druga z bursy się odezwały.
Miło się nawet gaworzyło ;-), jakby się zmówiły i obie zapraszają do siebie, hmm.... nudze się może się wybiore, najbliższe zaproszenie na 02.07 :-D
Hmm... wpadłem na ciekawy pomysł. Nie chce mi się podlewać winogron, są na końcu działki i trzeba iść tam i w ogóle. Więc wymontowałem elektrozawór z pralki i postanowiłem zrobić automatyczne chociaż odkręcanie wody, tam się po ustawia tak, żeby do każdej sadzonki dopływała woda. No tak, ale jakoś tak zeszło i nie zrobiłem. Jutro się zrobi :-). Elektrozawory działają także może się uda, zegar też mam. Hehe.... lenistwo
Stwierdzam, że ja już nie chce mieć dokumentu co się zwie Prawo Jazdy. Ciągle gdzieś muszę jechać, zawieźć, przywieźć. Ile można, jutro oczywiście do Poznania, siostra postanowiła świadectwo zawieźć swoje. Świetnie, tylko dlaczego ja mam marnować kolejny dzień.
żyje
Chociaż wiem, że żyje. Przynajmniej na to wskazują komunikaty o zmianie czasu dostarczenia pogody na Jej koncie. Już niedługo, mam taką ochotę rozwalić ten cały serwis, że nie wiem.
niszczenie
Po pewnym czasie, nudzi mi się patrzenie na to co zrobiłem, doglądanie tego. Wtedy dopada mnie myśl co by tego nie zniszczyć, patrzeć jak to sie psuje, rozwalić, zdeptać. W dzieciństwie budowałem coraz to wytrzymalsze samochody z klocków Lego i z coraz wiekszą siłą uderzałem nimi o ściane. Zabawa przednia. Teraz też mam świetną zabawę. Ostatnio zdemolowałem stary komputer :-)
nie, mam dość
czasami coś jednak mówie do innych, tym razem mówiłem do mamy
Mama słuchasz mnie?
Nie, nie mam czasu, ide wypisywać świadectwa
Świetnie....
kończe z tym wszystkim
Kończe z tym wszystkim, wyłączam pogodeViaSMS. Nic z tego nie mam, a narobie się jak pies przy tym, bo ciągle coś nie działa. Serwis będzie działał dopóki coś nie padnie, jak padnie żegnaj.
To był poroniony pomysł, żeby coś takiego w bash'u robić,
jak coś się zmienia trzeba od nowa obrabiać te strony.
Ludzie eski ślą, że do nich nie dochodzi. Kurcze no za free mają i jeszcze jakieś pretensje. Niech sobie wyłączą i spokój.
A Ona milczy nadal, mimo że się przełamałem i napisałem i nic... i wczoraj napisałem i tylko odpisała, żebym coś zmienił w pogodzie. I to jest główny powód zapewne tego, że chce tą paskudną pogode wyłączyć. Hmm.... zająłem się dzisiaj ogrodem, fajno... ale nie na długo. Wcześniej zrobiłem 3 czujniki do pilota (lirc), nie wiem po co mi to, ale sobie troche posiedziałem i pokonfigurowałem. A jaka radość jak się uruchomiło. A teraz wróciłem eee....