co za dzień
Jestem wykończony. Wróciłem dzisiaj rano od kuzyna. Wczoraj nie byłem zbytnio w stanie wrucić. Pojechałem na piwo (1) obgadać troche rzeczy. Długo żeśmy się nie widzieli. Skończyło się na 5. Kto mnie zna wie, że po 1 jest już ze mną ciekawie. I tak jest. Wszystko mnie jakoś tak boli, spać mi się chce. Ledwo co do kafejki doszedłem. W drodze wczorajszej krew się polała, ślisko było. Ja jak zwykle latem w sandałkach wyszedłem, a tu masz deszcz. Bez kurtki na dodatek byłem. Na przejściu goniąć tramwaj była mała wywrotka i zdarte kolano. Dobrze, że w kiosku mieli zestaw opatrunkowy.
Mam natomiast książkę, "Kod Leonarda" nareszcie. Wciągneła mnie i czytam sobie.
Praca jak narazie nie znaleziona, chyba jestem do niej niezdolny. Cóż... ;) wróce do siebie i zaczne z adminem troche robić, już się pytał kiedy będe miał czas.
Wyłączyli prąd u mnie w bloku, od 8:00 do 20:00. Windy nie działają, radio, komputer.
Komentarze do notki 'co za dzień'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.