wow
It can be truth, it's working.... to ja wykorzystam fakt istnienia, i wyeksportuje wpisy, i może przeportuje szabloniki z jabby
różne wycieczki
Dzień upłynął pod znakiem spotkań z miłymi osobami, takie dni najbardziej lubie. Nie byłem u siebie na uczelni na wykładach, stwierdziłem, że skoro mamy reback na fizie do liceum to nie chce mi się. Pojechałem do kumpla na wykład z fizy, przy okazji pogadaliśmy troche, bośmy się dość dawno nie widzieli. Potem kolejne jeszcze milsze spotkanie z koleżanką z dawnej klasy na jej wydziale (przejście z wydziału fizy na matme to pare kroków). Na koniec dnia spotkanie z inną koleżanką :) Takich dni jak najwięcej... :)
pożegnanie... oby nie :/
Mogę go tylko pożegnać, służył mi niecały miesiąc, właśnie przed chwilą
przewrócił się na niego kubek z wodą, zalewając go kompletnie. Leży teraz
obok mnie już rozebrany i schnie, może wyschnie, może jutro się obudzi.
Teraz wstaje ale klawiatura nie działa :/
Mój kochany Siemens S35i :(((
kanar
Nie mogłem własnym oczom uwierzyć, spotkałem kanara w 10... ostatni raz widziałem kanara w maju bodajże. Tak przez całe wakacje ani jednego.... a jakie oszczedności poczynione :)
rowerkiem po malcie
Coach dał nam dzisiaj popalić, przynajmniej mi (z niedzielnego kierowcy zrobiłem się poniedziałkowym),
widziałem z całkiem bliska znaczki VW :). Powrotna droga upłyneła pod znakiem, czy peleton skręcił
w prawo czy w lewo. Jednym słowem wracałem sam, zgubiłem gdzieś peleton. Jakoś dotarłem do
bazy bez większych przeszkód. Trzeba będzie się wyposażyć w mapę okolicznych ścieżek rowerowych.
Sądziłem, że będzie monotonnie i nudno a tu prosze takie atrakcje :)
jak to jest
Jak to jest gdy ktoś czyta w Twoich myślach, wie co za chwile powiesz, jak to jest gdy Ty wiesz co za chwile powie rozmówca, jest bardzo dziwnie ale i przyjemnie, wydaje się to oznaką stanu rozumienia bez słów... aż się boje, że oprócz czytania moich myśli, patrzy jeszcze moimi oczyma :)
panika
Cóż taka panika, nie pamiętam już co prawda co się działo w 1995 roku, gdy A. Kwaśniewski wygrał wybory. Żyjemy w demokratycznym kraju z silną IV władzą w postaci mediów. Nie panikujmy, nie uciekajmy jeszcze z kraju. Polacy dokonali pewnego wyboru, co prawda nie takiego jaki ja podjąłem, z kŧórym musimy się pogodzić i kontrolować jako społeczeństwo obywatelskie działania rządu i prezydenta. Zmiana konstytucji, ależ do tej zmiany potrzebujemy 2/3 głosów Sejmu i pozytywnego wyniku referendum (nie wyobrażam sobie aby zmiana konstytucji mogła odbyć się bez referendum, choć konstytucja tego nie zabrania).
wybory
Podsumowując wybór Polaków, okazuje się, że większość potrzebuje silnego państwa, które zaopiekuje się, pozostawionym ostatnimi czasy samemu sobie, obywatelem. Państwem, które będzie uczciwe, które będzie jednak miało wpływ na obywateli. Opowiedzieli się przeciwko państwu, które da im większe możliwości decyzji np. nad tym co będzie się działo z pieniędzmi na służbę zdrowia. Wniosek może bardzo ogólny, generalizujący, jest taki, że nie mamy jeszcze odwagi podjąć się zarządzania w większym stopniu samym sobą.
Taki wybór, należy go uszanować, moim nowym prezydentem (jeszcze elektem) jest Lech Kaczyński, i żadne narzekania nic nie pomogą :(
pustka
pustosząca pustka w pustostanie pustkowia i cóż z tego, że wolnym się jest cóż że pustka w głowie brak myśli, brak uczuć i cóż z tego że myśleć nie potrzeba że starać się nie trzeba skoro brak czegoś, brak właśnie tego skoro raz dwa już było to nawet brak jest smutku tęsknoty rozczarowania brak przykrych myśli pustkowie w głowie się panoszy
Dlaczego nie promuje Linuksa, a sam go używam
Wczoraj na angliku wypadłem zapewne na jakiegoś dziwaka, jako jedyna osoba nie posiadałem Windowsa na dysku. Tak w rzeczywistości jest, od chyba czerwca lub maja nie mam windowsa obok linuksa i jakoś żyje. Żaden PowerUser ze mnie nie jest, komputer używam głównie do przeglądania sieci, słuchania muzyki i oglądania filmów. Czasami sobie pogram w Frozzen Buble lub lbreakout'a dla zabawy. Wszystko to oczywiście mógłbym robić na windows'ie, tylko że jakoś trudniej mi się tam poruszać. Czego mi brakuje, to konsoli, możliwości modyfikacji jakie daje linuks. Brak bash'a ;). Ustawienie zadań w windowsie wymaga tylu kliknięć, że po prostu człowiek się męczy, a tutaj albo at albo crontab -e i po kłopocie. Jakoś tak łatwiej się poruszać.
Dlaczego nie namawiam rodziny, znajomych do linuksa. Tak mi wygodniej, (paskuda ze mnie) ale nie chce mi się po raz n-ty mówić jak coś zainstalować, dlaczego CD z nowo kupionego cd-action włożony do cd nie działa ;). Poza tym, tak myślę że każdy używa takich narzędzi jakie są mu potrzebne lub z jakich mu się wygodnie używa.
W domu również mam Windowsa, jakoś Mama nie chciała się przestawić,
nie mogłem jej wpoić, że jak tworzy plik pod OO
to powinna zapisać go jako dokument Worda lub rtf lub html, inaczej w szkole
go nie przeczytają. Poza tym poprzednie wersje (proces migracji próbowałem
przeprowadzić na MDK 8.0) miały jakieś dziwne babole związane z obsługą
dyskietek. Supermount niezbyt dobrze działał i albo system nie zapisywał
plików na dyskietce, albo nie pokazywał nowych plików. Mama jakoś do
normalnego montowania, również przystosować się nie mogła, bo w Windowsie
wkładała dyskietke i już to wszystko. Mi się już bawić nie chciało.
Mój wujek, sam się prze migrował, można powiedzieć, że na moje nieszczęście.
Jestem zasypywany różnymi pytaniami, problemami. Idzie jemu coraz lepiej :)
Znajomi nie przestawili się na linuksa, uważając mnie za dziwaka a więc i linuksa uważają za dziwaczny system ;). Jedynie dziwnym przypadkiem moja koleżanka przestawiła się na dual-boot i używa PLD :). Poldek się jej bardzo spodobał, poustawiałem jej co potrzeba, przywykła do montowania urządzeń. To chyba jedyna z powodzeniem przeprowadzona migracja, chociaż do wersji dual-boot.