rowerkiem po malcie
Coach dał nam dzisiaj popalić, przynajmniej mi (z niedzielnego kierowcy zrobiłem się poniedziałkowym),
widziałem z całkiem bliska znaczki VW :). Powrotna droga upłyneła pod znakiem, czy peleton skręcił
w prawo czy w lewo. Jednym słowem wracałem sam, zgubiłem gdzieś peleton. Jakoś dotarłem do
bazy bez większych przeszkód. Trzeba będzie się wyposażyć w mapę okolicznych ścieżek rowerowych.
Sądziłem, że będzie monotonnie i nudno a tu prosze takie atrakcje :)
Komentarze do notki 'rowerkiem po malcie'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.