blee
Kurcze nie mogę rozgryźć o co chodzi w tych twierdzeniach Shannona (o rozkładach). W sieć też wygooglać nie mogę nic sensownego. Jakieś kanoniczne postacie dysjunkcyjne i koniunkcyjne... blee już mi się przestaje to podobać.
ostanimi czasy
Ostatnimi czasy:
- słucham "Ola Szomańska i Przemysław Branny - Niech mówią, że to nie jest miłość", Kasi Nosowskiej, Happysad, Hey, Nirvana, The Future Sound of London
- lecze przeziębienie pijąc grzane piwo po którym śpi mi się wyśmienicie
- mam zajęcie w postaci zajęć
- tworze obiad z aktualnie dostępnych produktów w lodówce
- stwierdziłem, że moje życie jest jakieś nudne, pozbawione tego czegoś co kiedyś było. Odkryłem pustkę :(
testy cyprysa
kolejna, niczym wirus, rozprzestrzeniająca się informacja, to
test cyprysa. Zarażony zostałem i ja, a wynik nic nie mówiący.
Jesteś w połowie szary...
Jestem zawiedziony :..//
Musisz się zdecydować, w którą stronę podążysz (w każdym kierunku masz taką samą długą drogę) czy może chcesz pozostać nijaki.
Rozbawiło mnie to zdanie :)
nie lubię tego
Nie lubię jak mam coś załatwiać za kogoś. Kiedy przyjechałem 3 lata
temu do Poznania, generalnie w takich codziennych sprawach mogłem
liczyć na siebie. Sam sobie znalazłem szkołę językową, sam poszedłem
na rozpoczęcie roku i jakoś nie było problemu. Chodziłem po mieście
z mapą i jakoś wszędzie trafiłem.
A moja siostra oczekuję, że pójdę za nią do szkoły językowej i wszystkiego się dowiem, najlepiej
jak napisze za nią test wstępny i jeszcze na zajęcia chodzić będę. Ciężko u niej z tym jej angielskim, ale jak ktoś się uczy tylko i wyłącznie pisowni słów,
tłumaczy słowo w słowo zdania to nie ma się co dziwić.
Uparłem się i nie pójdę, niech sobie sama załatwia.
:) studia studia studia... next part
A dzisiaj wolne :) i troche się zaczynam nudzić, ale to zapewne tak na początku, później każde wolne będzie świętem :). I chciałem nagrać jakieś płytki, ale nagrywarka odmawia posłuszeństwa, 4 poszły już do piachu. Czyżby czas na zmiane LG 8x na coś nowszego :_), zapewne tak. Jakaś Toshiba DVD Recorder by mi wystarczyła, trzeba się rozejrzeć.
Tak właściwie to się lecze, może skutecznie, bo straciłem katar, gardło tak sobie (troche jeszcze jest czerwone), czuje się nawet nieźle. Można od poniedziałku zacząć dalej i obędzie się mam nadzieje bez lekarza. Kolejny tydzien to tylko 3 dni także nie jest źle. Jutro wybiore się do biblioteki może coś jeszcze zostało (marzenia), i do WKU (jednak nie chciałbym chodzić w mundurku).
next day
Kolejny dzień. Po wykładzie z fizyki miałem mieszane uczucia co do tego czy jestem w odpowiednim miejscu. Na fizyce nie będzie źle jak myśle. Troche wiedzy się ma z przygotowań do matury, za dwa tygodnie jakiś teścik. Elektronika i podstawy miernictwa również nie były tak tragiczne jak na elektronike przystało. Wydaje się na dzień dzisiejszy, że jedynie Układy Cyfrowe będą najgorszym przedmiotem. Jutro jeszcze Matematyka Dyskretna i Logika i koniec na ten tydzień. Może przez 4 dni wyzdrowieje.
first day
Pierwszy dzień tego procesu co się zwie studiowaniem. Pierwsze godzina wuef ;), zapisy były dzisiaj tylko. Mam nadzieje że dostane się na rowery, nic bardziej lightowego nie znalazłem, a to jedyne co potrafię robić w jakiś w miarę sprawny sposób :). Kolejne to "wstęp do programowanie", znienawidzone przeze mnie systemy liczbowe, paskudztwo. Przez całe liceum broniłem się rękoma i nogami przed tym i teraz znowu. Laborki na Pascalu, nóż cholera już mnie brała jak to usłyszałem. Dlaczego nie python albo C, przed Pascalem również broniłem się w liceum. W ogóle rozkicane te studia, nic nie wiem kompletnie. Gość podaje nam jakieś książki, tylko co ja mam z nimi zrobić. Kupić i przeczytać czy jak bo już sam nie wiem. Czarna magia. W ogóle to kto mnie ma ubezpieczyć, sam mam to zrobić czy jak. Cholera tak mnie moje liceum przygotowało do następnego etapu...
ps. przepraszam jeśli ktoś uważa iż "cholera" to przekleństwo, dla mnie to takie powiedzonko ps2. chory się zrobiłem, na sam początek.. to się nazywa normalnie pech :(
szablon
Działa, dzięki :) (skasowałem poprzednią notkę, żeby sprawdzić więc komentarz również poszedł na /dev/null )
wyjazd nad morze
Opisze na świeżo, bo potem zapomnę a przed chwilą właśnie wróciłem :)
Wyjazd można a nawet należy zaliczyć do bardzo udanych. Pogoda oczywiście popsuta w niedziele ale to nam wcale nie przeszkodziło w odpoczywaniu. W sobotę ładne słoneczko, lecz woda strasznie zimna. Jeden kolega postanowił się tylko wykąpać, ja z kumplem nie ryzykowaliśmy nie mówiąc już o niewiaście ;).
Pojechaliśmy bez żadnego miejsca noclegowego, toteż w samochodzie, 4 koce 4 śpiwory wykorzystane w opcji, spania na plaży ;) . Zamieszkaliśmy ostatecznie w Dąbkach w jakimś bardzo ładnym miejscu za cenę równie ładną (w sezonie mniej ładną).
Od Pani gospodarz dostaliśmy rybkę na kolacje i sztućce i miski (tak oczywiście wszystkiego tego zapomnieliśmy). Było ekstra, jak już wspomniałem pewnie wcześniej. Próby wykąpania się w morzu spełzły na niczym, ale noc na plaży pod rozgwieżdżonym niebem to niezapomniany widok. 5 spadających gwiazd, zaobserwowane satelity (tak się nam wydaje). Na plaży oprócz nas był jakiś kot, albo kuna. Chyba się przestraszyła jak robiliśmy jej zdjęcia, po kilku piwach taki kot wydaje się groźnym zwierzęciem więc goniliśmy go po plaży :D Będą może później zdjęcia przestraszonego kota. Oczywiście wschodzie nie widziałem, tym razem przeszkodziła pogoda niestety.
Pozdrowienia dla pana uszatego z jakiegoś baru za zdarcie pieniędzy za obiad. W ogóle to Dąbki wypustoszałe, jakieś tylko starsze osoby przemykały gdzieniegdzie. Miasteczko jak z planu filmowego :) zabite deskami budki.
Najgorsze z tego wszystkiego to to iż chory się zrobiłem :(, więc więcej już nie napisze