find, STL
Po kilkunastu dumaniach nad tym dlaczego find nie szuka w wektorze obiektu własnego autorstwa, doszedłem do tego, że w tym intuicyjnym języku nie ma domyślnego operatora == dla wszystkich obiektów. Po zdefiniowaniu tegoż operatora, find całkiem ładnie radzi sobie z szukaniem moich obiektów. Bleh jak ja nie znoszę dłubać w kodzie, a tu jeszcze czeka mnie system wspomagający farmaceute w aptece i też w C++. Ciekawe tylko jak się do tego zabrać, jakiś ORM przydałby się, coś jak SQLObject. Kurcze no, proporcje mogli zmienić, 4 zajęcia z C++ reszta Java, a nie tak jak teraz czyli odwrotnie.
Paskudne Inteligo
Inteligo ma dzisiaj jak to eufemistycznie nazwali Przerwe techniczna. Podobno tylko serwis WWW,WAP,Tel... podobno bo przed chwilą skończyłem zakupy przy kasie, wyszedłem bez zakupów. To samo było przy bankomacie. Szczęśliwy to ja nie jestem oj nie, a dzisiaj dostałem nauczkę, że trzeba mieć drugie konto wraz z kartą \:.
magiczne słowo
To chyba już jakiś standard czy coś, w programach kolegów z roku też to się pojawia gdzie tylko możliwe. Słowo klucz można powiedzieć ;)
ściana i człowiek z ołówkiem
Za taki kod jaki wczoraj oglądałem i próbowałem zrozumieć powinni wieszać... Po tych całodniowych zmaganiach różne rzeczy się dzieją...
Chwyciłem za ołówek i niczym niepohamowaną rządzą zmiany wizerunku białych ścian, przystąpiłem do ich zapełniania. Efekt nawet całkiem znośny, a i prawdopodobnie da się wymienić za jakiś czas szkice na coś innego, jeśli tylko da się wymazać te rysunki zwykłą gumką.
e-dziecko, czyli jak zwiększyć stan osobowy rodziny... ;]
Wróciłem do domu na chwil parę, co by się lekko oderwać od zwariowanego upływu czasu in da Pn. Dom jak zwykle otwarty, kiedyś ich chyba okradną, jak tak dalej nie będą drzwi zamykać.
W domu jak zwykle bez zmian, zresztą telefon/im także niczego zaskakującego mógłbym się nie spodziewać. Mógłbym bo siedząc sobie i pochłaniając domowy obiadek ;) usłyszałem płacz dziecka. Kurcze bardzo realny płacz. Hmm... coś mnie jednak ominęło od ostatniego pobytu w domu i nagle pojawił się dodatkowy członek rodziny w postaci ludzkiego mikroorganizmu...
Okazał się, iż siostra sobie zafundowała potomka, rok temu już wpisała się na listę i w końcu przyszedł na świat, ekhm raczej przyjechał w plecaku... Czego to już się nie produkuje, nawet elektroniczne dzieci ;). To paskudztwo płacze z regularnością dobrego zegarka. Chciałem je udusić to zaczęło ryczeć, dziwne ;) Umysł powiązany z komputerami podpowiedział mi, że może to jakiś wyłącznik posiada. Po obejrzeniu dokładnie maleństwa, stwierdziłem, że jednak nie posiada żadnego wyłącznika. Odkryłem za to zestaw baterii, niestety przybiegła siostra z odsieczą. Mam zakaz zbliżania sie do maleństwa ;]
Dziecko dostaje się w szkole... ciekawe co na to Giertych ;) Na 3 dni, a potem w szkole odczytują z tegoż malucha, co też się z nim robiło, jak się zajmowało itp. Siostra ma jakaś bransoletkę, co by maluch poznał mamę. Podobno ma to uczyć świadomego planowania rodziny.
Już za 179$ można sobie uaktualnić dziecko, no przydatna rzecz jak sie nagle popsuje. Od dawna wiadomo, że dzieci są drogie. Ta wersja kosztowała według cennika u producenta jakieś 535$. Tak się tylko zastanawiam jakie jeszcze aspekty życia będą trenowane w szkole na tego typu symulatorach ;)
Google Docs
Integracji ciąg dalszy. Co prawda Google już jakiś czas temu kupiła/przejęła Writela, ale dzisiaj zauważyłem że powstało scentralizowane miejsce na dokumenty Google Docs
Cóż też zawiera googlowy edytor. Ano dość dużo rzeczy, jak na webową aplikacje. Można sobie dowolnie formatować tekst, wstawiać obrazki, tabele, odsyłacze. Posiada zestaw predefiniowanych stylów dla nagłówków etc. Co ciekawe dokument można zapisać w jednym z pięciu formatów (html/rtf/openoffice/pdf), opublikować na blogu lub umieścić w sieci. Google stworzy unikalny link do dokumentu i juz możemy się nim dzielić z innymi.
Chyba najciekawszą opcją jest możliwość współpracy nad jednym dokumentem przez kilka osób. Przy czym są dwie kategorie współpracowników, jedna umożliwia zarówno podgląd jak i edycje, druga tylko podgląd. Opcja się przyda jak nic, już ją testuje w ramach przygotowań do prezentacji.
Z centrum Google Docs zintegrowany został również arkusz kalkulacyjny. Już od jakiegoś czasu jest dostępny, ale jakoś nie miałem okazji i potrzeby przetestowania go. Możliwe iż spełnia swoje zadanie.
Ciekawe dokąd Google pójdzie jutro... :)
Rzeczy niemożliwe robią się same
Cóż nie ma to jak rzucać się na głęboką wodę. W sumie to sami mnie rzucili. Mogłem wybrać Delphi i pisać w znanym mi Pascalu ale po co. Trzeba się jakoś doskonalić ;) Tym sposobem w kilka dni poznałem C#, no i okazało się, że miły i przyjemny język. Przynajmniej na tym poziomie na jakim ja się posługiwałem. GUI w MS Visual C# tworzy się bajecznie prosto, a to najważniejsze. Nawet coś wydłubałem. Ot automat komórkowy krowa. Jutro się okaże czy taka wersja będzie wystarczająca ;]
Flet szczurołapa
Flet szczurołapa
Czesław Miłosz
Może to jednak źle, że rozpada się samo
pojęcie obowiązku wobec ojczyzny?
Że gorliwi służalcy i dobrze płatni oprawcy
nie tylko nie poniosą kary, ale siedzą
w swoich willach i piszą pamiętniki,
odwołując się do wyroku historii?
Nagle ukazał się nieduży kraj, zamieszkany
przez małych ludzi, w sam raz na prowincję
zdalnie kierowaną przez imperium.
Może więc nie mulił się Jan Jakub Rousseau,
kiedy doradzał, zanim oswobodzi się
niewolników, najpierw ich wykształcić i oświecić?
Żeby nie zmienili się w stado pyszczków
węszących za żerem, do których zbliża się
szczurołap ze swoim fletem i prowadzi ich
w jaką zechce stronę.
Flet szczurołapa wygrywa piękną melodie,
głównie z repertuaru "Naszej małej stabilizacji"
Obiecuje one globalne kino i błogie wieczory
z puszką piwa przed telewizyjnym ekranem.
Minie jedno, może dwa pokolenia, i młodzi
odkryją nieznane ich ojcom uczucie wstydu.
Wtedy dla swego buntu będą szukać wzorów
w dawno zapomnianej antyimperialnej rebelii.
(2003)
Władca
Z reklamami czy bez zawsze to "Władca Pierścieni", szkoda tylko że z dubingiem. TVN 20:15
Swoją drogą ciekawe na bazie jakiego tłumaczenia był robiony dubing
O coś jeszcze mnie zapytasz...
Aktualizowanie tego komputera jest prawie ukończone. (...)
Czy chcesz teraz ponownie uruchomić komputer?
ble ble ble, i tak co n-minut. Czy oni nie mogli założyć, że jak raz kliknąłem Uruchom ponownie później to nie uruchomię ponownie komputera i pytanie sie co n-minut jest bezzasadne. Po cholerę on się ciągle restartuje/
Wyłączam avast'a a ten mi tu wyświetla: Komputer może być zagrożony ble ble ble, dobrze wiem co robie. Dymki, pytajniki cholera. Wybitnie wkurwiający system.
Już nie wspomnę, że na łączu 1Mbit pobieram Visual C# od kilku godzin, mam transfer aż max 12kb/s wprost z MS \:

