Opisy w mięsnym
Idziesz sobie do mięsnego sklepu z różnymi organicznymi produktami. A tam "polędwica Safari", "szynka szefa", "szynka z koperkiem", "szynka gotowana", "krakowska", "toruńska","pieczeń bielska", "salami". O co chodzi, myślisz sobie jakie safari, jaki szef i czym się różni gotowana od "z koperkiem". Co ma Toruń, Kraków i Bielsko do mięsa. Jak zwykle wszystko świeże, kilka godzin temu wytworzone. Wszystko smaczne i zrobione domowymi sposobami w zagrodzie zwanej "masarnia".
Cholera, trudno umieścić w widocznym miejscu z czego jest dany produkt zrobiony, ile jest tam wieprzowiny, wołowiny, drobiu. Jakie dodatki są dołożone. Jakie to E2xx zastosowano. Kiedy wyprodukowano i kiedy się nie będzie nadawało do spożycia.
Trudno cholera, trudno. Na bazie tych waszych wszystko mówiących opisów, czy też wyglądu, trudno jest stwierdzić czy po zjedzeniu będę się tak samo czuł jak przed zjedzeniem.
Pijąc sok, dlaczego można się ochlapać zawartością kartonu
Takie przemyślenia (może i herezje fizyczne) podczas picia kolejnej porcji soku. Oczywiście ubrudziłem się jak zwykle.
Sok im gęstszy tym mniej chlapie otoczenie przy nalewaniu. Zdecydowanie najbezpieczniejszym sposobem jest przelanie go do jakiegoś otwartego pojemnika, ale komu by się chciało. Można też wyciąć otwór z drugiej strony. Skuteczne jeśli będziemy pamiętali o takim wyciętym otworze z drugiej strony. Komu by się chciało pamiętać.
Sok nie chlapie gdy średnica strumienia soku jest mniejsza od otworu. Jeśli będzie taka sama (większa z oczywistych względów być nie może) nastąpi chlupnięcie. Wydaje się iż ma to związek z ciśnieniem panującym w kartonie i tym zewnętrznym. Podczas nalewania ciśnienie cieczy w kartonie maleje. W celu jego wyrównania, do kartonu dociera powietrze (tudzież może być substancja inna w której zanurzony jest karton). Jak jednak dociera. Otwór przecież jest zablokowany przez strumień cieczy. Tak sobie wymyśliłem, że w pewnym momencie różnica ciśnienia między otoczeniem a kartonem jest na tyle duża, że ciecz zostaje wepchnięta do kartonu. Jako, że ciśnienie zostało wyrównane wypływa kolejna porcja soku, powietrze sobie czeka w kartonie na kolejnych braci, a my zostajemy ochlapani gwałtownym wypływem soku, który uderza o powierzchnie soku w szklance.
wyjde z siebie i stane obok [marudze]
Noż po prostu nie wyrabiam, przekopany internet, zastosowane pomysły i nic. Cały czas wydajność rysowania tego cholernego świata jest tak wolna, że zdążę pójść zrobić sobie kawę i przyjść. Wszystko było dobrze do czasu, aż świat nie postanowił być bardziej realny i mniej jednorodny. 64 elementowy zbiór stanów świata plus obserwator lokalny wykończył cały program. Krowa paskudna. Przestaje lubić c#. Jak rysowanie całej bitmapy za jednym zamachem nie pomoże to będzie źle...
Skype to zło
włącz skype, masz skype, włącz
i tak na okrągło, pisać się oduczyli czy co. Komunikator tekstowy daje mi komfort odpisywania w niekoniecznie aktualnej chwili na dane zapytanie. Skype już mi czegoś takiego nie daje, dlatego za nim nie przepadam. Zmusza mnie nie jako do natychmiastowego reagowania i odpowiadania. Jakby Ci wszyscy ludzie nie mogli w tym samym czasie, w którym to czekają na to aż włączę (bądź nie) Skype, napisać o co chodzi. Byłoby o wiele szybciej. Pisać im się nie chce i tyle, za to mi się nie chce wytwarzać dźwięków.
Gdyby nie to, że z rodziną czasami rozmawiam to już dawno skasowałbym profil.
Niekończące się poszukiwania
Jedna rzecz to lista leków w formie oficjalnej. Jak na razie to albo znalazłem rozporządzenie, które nijak się nie nadaje do przetworzenia albo są bazy tylko że płatne. Druga rzecz to jakaś lista zamienników, cóż z tego że w projekcie cuś takiego jest skoro nie będę miał danych dla tego. MZ milczy na ten temat. Dobrze że chociaż jakiś format recepty opublikowali razem z resztą identyfikatorów.
Druga rzecz to problemy koncepcyjne. Jak tu powiązać istnienie obiektów opisanych w bazie z ich istnieniem w programie. Nie chce bezpośrednio wykonywać zapytań sql tylko mieć po prostu obiekty i tyle, a w środku niech się dzieje co chce byle dobrze się działo. Także szukam, czegoś na kształt djangowego ORMa tylko że używalnego z c++.
Sprawe GUI załatwia MS Visual 2005 i dobrze, tego by jeszcze brakowało gdybym miał tworzyć GUI w kodzie. Komunikacja z kolegą z grupy zapewnia svn, też dobrze chociaż On jeszcze o tym nie wie ;] Zapędy autorytarne się jak nic ujawniają, zresztą jak podczas wszystkich dotychczasowych prac w grupach. Zadania jakieś takie zbyt małe są, żeby jakoś w fazie przemyśleń ze sobą współpracować ;]
geniusz tracenia czasu
Jestem można powiedzieć ekspertem w tej dziedzinie. Zbiegiem okoliczności planowych jak i kalendarzowych miałem ponad tydzień wolnego i co.. wszystko leży jak leżało. A plan był żeby skończyć projekty na uczelnie i mieć spokój na jakiś czas. Nic z tego, z powodu dużej ilości czasu zamiast usiąść i pisać kod wolałem myśleć jak to będzie wspaniale gdy ten kod będzie działał. Przy okazji przez n-godzin pisać uniwersalną klasę obsługi parametrów z wiersza poleceń, po czym stwierdziłem że się nie da tak uniwersalnie jak chce i wyrzuciłem kod. Obmyślałem też obserwatora lokalnego do automatu komórkowego. Obmyślania skończyły się na szkicach, kod jakoś się nie chciał sam napisać. Mam też szkice drugiego projektu, jakiegoś programu wspomagającego farmaceutę. Ładne szkice nawet ;) Tak samo jak szkic innego projektu na kolejny przedmiot. Tu na szczęście ma się na szkicu skończyć, choć podobno fajnie jakbym jakiś kawałek pokazał w działaniu. Wystawie ogłoszenie, niech mi ktoś to zakoduje na podstawie moich szkiców i wizji, bo mnie kompilatory wybitnie nie lubią. Kodowanie podoba mi się przez kilka chwil, a potem zaczyna się robić męczące, żmudne niczym rzeźbienie w granicie (nigdy nie rzeźbiłem, ale raczej łatwe to nie jest, ciekawe tym bardziej). Najgorsze jeszcze powrót z języka takiego jak python (ewentualnie C#) na poziom C++, koszmar. Także szukam kodera bo mnie to nie kręci.
Dochodzę do wniosku, że mam jakąś manie obmyślania rozwiązań najbardziej uniwersalnych, tak żeby potem za dużo się nie napisać i móc to w przyszłości jeszcze kiedyś użyć. Najlepiej żeby się samo robiło.
kolejne ciekawostki z placu boju
Warte odnotowania na przyszłość, gdy po raz n-ty będę się zastanawiał dlaczego coś tak oczywistego nie działa:
int main(int argc, char *argv[])
{
if(argv[1] == "dupa")
cout << "yes yes yes" << endl;
return 0;
}
natomiast już takie coś działa jak najbardziej:
int main(int argc, char *argv[])
{
if(string(argv[1]) == "dupa")
cout << "yes yes yes" << endl;
return 0;
}
Czyż ten język nie jest piękny...
Stacja meteorologiczna
Jakoś nie mogłem uwierzyć, że dzisiaj jest ciepło. We wakacje bawiłem się trochę DS1820, także po przeszukaniu mieszkania i odnalezieniu dłuższych kabli, polutowałem co trzeba. Czujnik jeden znalazł się za oknem, drugi w domu. Do pełni szczęścia potrzebne było oskryptowanie całości. Google było nieocenione, znalazły się odpowiednie skrypty. AMS została uruchomiona ;)
Śnieg
Wczoraj trochę popadało, raczej śnieg z deszczem niż coś bardziej konkretnego. Dzisiaj już słońce świecie, co oczywiście nie oznacza, że na zewnątrz jest jakaś znośna temperatura. Nie to żebym lubił upały, ale tak 10C mogłoby być ;). Rok temu pierwszy śnieg był w okolicach 18 listopada a na dobre rozpadało się 27 listopada.