geniusz tracenia czasu
Jestem można powiedzieć ekspertem w tej dziedzinie. Zbiegiem okoliczności planowych jak i kalendarzowych miałem ponad tydzień wolnego i co.. wszystko leży jak leżało. A plan był żeby skończyć projekty na uczelnie i mieć spokój na jakiś czas. Nic z tego, z powodu dużej ilości czasu zamiast usiąść i pisać kod wolałem myśleć jak to będzie wspaniale gdy ten kod będzie działał. Przy okazji przez n-godzin pisać uniwersalną klasę obsługi parametrów z wiersza poleceń, po czym stwierdziłem że się nie da tak uniwersalnie jak chce i wyrzuciłem kod. Obmyślałem też obserwatora lokalnego do automatu komórkowego. Obmyślania skończyły się na szkicach, kod jakoś się nie chciał sam napisać. Mam też szkice drugiego projektu, jakiegoś programu wspomagającego farmaceutę. Ładne szkice nawet ;) Tak samo jak szkic innego projektu na kolejny przedmiot. Tu na szczęście ma się na szkicu skończyć, choć podobno fajnie jakbym jakiś kawałek pokazał w działaniu. Wystawie ogłoszenie, niech mi ktoś to zakoduje na podstawie moich szkiców i wizji, bo mnie kompilatory wybitnie nie lubią. Kodowanie podoba mi się przez kilka chwil, a potem zaczyna się robić męczące, żmudne niczym rzeźbienie w granicie (nigdy nie rzeźbiłem, ale raczej łatwe to nie jest, ciekawe tym bardziej). Najgorsze jeszcze powrót z języka takiego jak python (ewentualnie C#) na poziom C++, koszmar. Także szukam kodera bo mnie to nie kręci.
Dochodzę do wniosku, że mam jakąś manie obmyślania rozwiązań najbardziej uniwersalnych, tak żeby potem za dużo się nie napisać i móc to w przyszłości jeszcze kiedyś użyć. Najlepiej żeby się samo robiło.
Komentarze do notki 'geniusz tracenia czasu'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.
ja chyba jestem większym… od roku już robie magisterke ;/
5 listopada 2006 20:15:57o rozwiązania uniwersalnych, to chyba każdy koder marzy! ;)
Z mojego skromnego doświadczenia wiem, że porządne przemyślenie tematu jeszcze żadnemu programowi nie zaszkodziło :) Co do kodowania – po prostu trzeba lubić. Mnie nadal sprawia to frajdę.
5 listopada 2006 21:23:07Też miałem ponad tydizęn wolnego i co? Z fizyki jak nie umiałem tak nie umiem. W środę wejściowka od początku semestru i zapewne wpadnie kolejna szmata…
6 listopada 2006 00:28:28Również tydzień wolnego miałam. Nawet nie przeczytałam materiałów na proseminarkę...Nie mówiąc o czytaniu lektur…
9 listopada 2006 14:44:13