Wyzwy
Wyzwy są dość zwariowanym pomysłem, szczególnie w wypadku gdy nie używało się w taki sposób nóg od jakiś 7 lat. Także się dzisiaj uczyłem, od razu wrzucony w wir ludzi którzy z niewiadomych powodów jeździli w koło. Cóż było robić, puścić się za nimi. Następnym razem przykleję sobie jakąś naklejkę, że nie umiem hamować. Banda była wybawienie, szkoda że nie z gumy (; Dzwonki, które powodowały zmianę kierunku były bardzo ciche, tylko zauważenie tego faktu w odpowiednim czasie może uchronić człowieka od totalnego rozjechania. O dziwo nikt się nie wydzierał, że jeździć nie umiem. Byłoby to bardzo zniechęcające, i nie pozwoliłoby mi w spokoju uczyć się jeździć. Postępów żadnych nie poczyniłem, nadal nie umiem hamować. Za to upadać, o tak upadanie wychodzi mi dość dobrze. Nieszczęście nadgarstki żyją. Pisanie czegokolwiek bez sprawnych rąk byłoby dość kłopotliwe. Lodowisko było dość mokre, jakoś w środku zimy deszcz pada i jest 7C. No dość niespotykane, mogłoby już coś białego padać. Ale poza tym duże, także wpadanie na siebie było dość rzadkie.
Się to powtórzy, w końcu wcale stwierdzenie moje życie to debugger nie musi być prawdziwe i chwila oderwania od kodowania jest wybitnie potrzebna.
Kilka (trzy aż, robienie zdjęć na łyżwach nie jest łatwe) zdjęć:
Komentarze do notki 'Wyzwy'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.



;O aaaaaaaa o losie dlaczego ja tu jestem??
6 stycznia 2007 21:06:02Pewnie ze względów estetycznych :D
7 stycznia 2007 17:15:30