Prawie jak pociąg
PKP ogłosiło, iż od 1 lutego zmienia rozkład. Miały przybyć nowe połączenia bla bla bla. Rzeczywiście, patrze sobie na rozkład i dostałem jedno połączenie więcej do domu. Czyli jednak nie takie straszne jak to malują, znaczy PKP jak oceniają ludzie. Cóż tam, skoro tak, i skoro sesja właściwie za mną to można się wybrać do domu. Na weekend, bo się niestety siostrą zajmuję w ciągu tygodnia. To już temat na osobną notkę, jak to mnie na niańkę przerobili.
Normalnie to do mojej mieściny kursują wynalazki zwane szynobusami. Paskudztwo tych urządzeń sprowadza się do niewygodnych siedzeń, które może i sprawdzają się na czas 0.5-1h jazdy, ale jak mam na nich siedzieć 2h to już się robie niemiło. Poza tym ostatnio (jak jechałem, czyli dawno) wprowadzili jakiś nowy model, dużo mniejszy, ale za to WC powiększyli. Nie wiem co lepsze, przestronna łazienka czy mniej siedzeń, dziwna to polityka jakaś. Wracając do ostatniej soboty. Czekam na ten wynalazek, gdy tymczasem paskudny głos oznajmia, że paskudztwo nie przyjedzie. W zamian tego będzie jakaś komunikacja zastępcza. Wiadomo cóż to jest, jakiś żółty gimbus przyjedzie, 'autobus za pociąg' (-;
Przyjechał, oczywiście cały zapakowany ludźmi. Nie wiem skąd tyle narodu w sobotę o 13 się wzięło, któż zrozumie ludzi.. Autobus nie był gimbusem, ale jak to autobus, ludzi się gorzej w nim upycha niż w pociągu. Ledwo co się zmieściłem, w sumie to było zabawnie. Zawsze oglądanie drogi, prawie z miejsca kierowcy, jest ciekawe. Tylko tak sobie pomyślałem, co by ze mnie zostało gdyby się przypadkiem wydarzył jakiś wypadek. Nie tylko ze mną, ale generalnie ludzie którzy stali nie byli zbyt bezpieczni w takiej sytuacji. Upychanie ludzi do autobusu nie jest zbyt dobrym pomysłem, ale oczywiście PKP się raczej tym nie martwi. Pan maszynista oznajmił nam, że jak komuś nie podoba to on udostępnia książkę "Skarg i zażaleń" (jakoś tak to się zwie). Jeśli już się uda zdobyć miejsce siedzące w takim prawie pociągu to nawet wygodniej niż tym szynobusem się jedzie. Już z czasem podróży tak różowo nie jest. Tory biegną w pewnym oddaleniu od głównej drogi, także taki autobus co rusz musi odbijać w bok, przemierzając jakieś dróżki i lasy. Ma to swoje walory krajoznawcze oczywiście (-;
Ehh i tak do 15 lutego, człowiek raz na jakiś czas chce do domu pojechać to mu utrudnienia wprowadzają.
Komentarze do notki 'Prawie jak pociąg'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.
Ja na swojej trasie żadnych zmian nie przyuważyłem, za to nagle plan mojej piątkowej podróży ulepsiejszył się do jednej przesiadki (tj. dwóch, jeśli Poznań liczyć) ^^.
A co do braku miejsca: przecież PKP potrafi o najbardziej obciążonej porze puścić 1 skład. I to na każdej… (tzn. teraz chyba już lepiej puszczać będą, ale ta sama ich początkowa logika „puścimy mało, jak się nie zmieszczą, to damy więcej”).
5 lutego 2007 07:14:32