Cóż też nas czeka
Trochę sobie pogdybam i politykuję. Podobno czekają nas wybory. Piszę podobno, bo wartość słów jakie rzucane są przez naszych polityków jest bliska zeru. Można założyć, że jednak się odbędą gdzieś tam w okolicach października, listopada. Wybory, ale czy jest co wybierać. Jestem kompletnie zniesmaczony całym tym dwu letnim cyrkiem, gorzej całym cyrkiem od kiedy jakoś tam pamiętam co nie co z polityki. Nie mam nawet żadnych złudzeń, że cokolwiek zostanie zreformowane w tym naszym państwie. Ot wszystko pięknie i ładnie wygląda podczas kampanii wyborczych, przyjdziemy, zobaczymy, zrobimy po czym nagle po wejściu do tego wielkiego gmachu rządowego coś się z tymi ludźmi dzieje. Przyszli, zobaczyli, i czekają, co kadencje przychodzą ludzie którzy tak na prawdę nie mają żadnego planu, żadnej wizji. Kiedy już jednak się tacy ludzie znajdą (nielubiany Kaczyński, Religa, Ziobro) nagle tworzy się wrzask. Kto tak wrzeszczy. Myślę, że to po prostu stada urzędników krzyczą, stada różnych powiązanych układów (nielubiane słowo) które na myśl o zmianach tworzą hałas. Nieważne jakie to są zmiany, i tak hałasują niczym zarzynane ciele.
Wtórują im w tym media, w sumie kompletnie nie ważne jakie. Publiczne, prywatne, każde z nich realizuje jakąś politykę. I to jest chyba z tego wszystkiego najgorsze, media kreujące politykę, kreujące opinię ludzi. Bronią są sondaże, odpowiednio zredagowane komentarze, opinie 'ekspertów', materiały filmowe.
A teraz przegląd naszej sceny politycznej.
Otóż możemy wybrać niepopularny PiS. Partię faszystowską, totalitarną (GW ma zapewne cały stos określeń), która doprowadziła Polskę do totalnej ruiny gospodarczej. Kompletnie nie wie jak kreować politykę krajową, zagraniczną. Nie wie, że należy siedzieć cicho na arenie międzynarodowej, kiedy się ma na to okazję. Czasami nie protestować i podpisywać wszystko ot tak. Zdecydowanie nie polecam też tego wyboru ludziom ze związków wszelkie maści. Rzucanie kilofami, blokowanie ulic, rozbijanie miasteczek nie wzrusza tych faszystów. Wszelkie wołania o pieniądze z kasy publicznej będą bezcelowe, Ci faszyści przecież muszą realizować program, plan, niegodne nieprawdaż. UBecy, TWiacy i inni kolaboranci niech się od nich również trzymają z daleka, zdecydowanie lepiej będą mieli z innymi rządzącymi.
Mamy też do dyspozycji PO. Partia nowoczesna, podobno liberalna, prospołeczna, socjalna, konserwatywna, chadecka, ludowa. Partia ludzi szczęśliwych. Ot i tyle, tylko o co im w ogóle chodzi. Partię można polecić wszystkim, polecą ją wam również dziennikarze TVN, Polsatu, GW i innych mediów. A i wiecie, oni nigdy nie rządzili ;]
Mamy LiD, czyli SLD z resztkami UW. Nowoczesna socjaldemokracja pełną gębą. Bawili się w zarządzanie Polską już bodajże dwa razy, z dość ciekawym skutkiem. Otóż najpierw od 1993 do 1997 roku bodajże, z centralizowali resorty spraw wewnętrznych i administracji. Chwała im, poza tym realizowali program prywatyzacji (czyt. sprzedawali wszystko jak leci). Zapomnieli tylko, że przydałoby się po zmianie ustroju zrobić reformę samorządową, szkolnictwa, służby zdrowia, emerytalną, KRUSu, finansów. Bo jak już mamy wolny rynek (no powiedzmy) to niech i reszta się dostosuje. Panowie byli jednak bardzo zajęci, także im po prostu czasu nie starczyło. Nic nie szkodzi jednak, przyszli w 2001 roku i zabrali się za reformowanie reform rozpoczętych. Jakiś głupi pewnie pomyśli, ale jak można reformować nieskończone reformy. Otóż można, bach należy. Przecież poprzednicy na pewno nie wiedzieli co robią. LiD z PO się czują bardzo dobrze, obie partie chcą żeby Polakom żyło się lepiej.
Twory w stylu LiS, Samoobrony, LPR przemilczę. Tzn jeśli ktoś chce spłacać kredyt pani Hociarskiej to proszę bardzo. Można sobie i na to zagłosować.
Zapomniałem o PSL, ale to partia która już dawno straciła swoje naturalne zaplecze. Rolnicy przemigrowali do PO, PiS. Żyję im się generalnie bardzo źle, ale ludowcy i tak im nie pomogą w tej niedoli. Jeszcze przypadkiem taki Kalinowski stwierdzi że KRUS trzeba zreformować. Liberałowie z PO na pewno tego nie zrobią.
To czego nie polecam to myślenie o głosowaniu na UPR. Niech przez myśl wam nie przejdzie coś takiego jak UPR. Przecież to jest partia fanatyków, idiotów i głupców. Jaka tam liberalna alternatywa, każdy wie że liberałowie to PO. Więcej liberałów nie ma. Korwin-Mikke, każdy widzi jaki to idiota, wystarczy włączyć TVN lub cokolwiek innego. Wszędzie tak samo kreowany.
Nie zmienia to faktu, że pewnie czeka nas kilka lat rządów ludzi szczęśliwych (PO-LiD), strach się bać. Od tej szczęśliwości ludzi zadowolonych, nijakości Tuska, angielskiego humoru towarzysza Olejniczaka można dostać zawrotów głowy. Powstaną takie twory jak podatek liniowy z becikowym i trzema progami, albo reforma reformy reformy służby zdrowia polegająca na liberalnej nacjonalizacji szpitali.
A tak mi się marzy, miałem taki sen. Nie, nie żeby Polacy byli szczęśliwi, Tuskiem nie jestem. Maksymalnie trzy partie, ordynacja wyborcza dająca zwycięzcy możliwość samodzielnego stworzenia gabinetu. Daje im mandat na 4 lata, nie mają się oglądać na sondaże tylko realizować program, który ja sam wybrałem. Poza tym prawo zakazujące przestępcom kandydowania do sejmu, jednomandatowe okręgi wyborcze. Tak żeby się głosowało na konkretnych ludzi i ich rozliczało z tego co zrobili. A przede wszystkim nowi ludzie, ale nie takie marionetki jak w odmłodzonym LiDie. Ludzie którzy mają idee, pomysł i determinacje do realizowania tych pomysłów.
Komentarze do notki 'Cóż też nas czeka'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.
piekny sen ;)..
13 sierpnia 2007 22:03:48