Dzień w dzień absurd
Nie ma dnia, żeby się na coś nie natknąć. W poniedziałek jeden, szczegółowo opisany przez Tomasza Wątorowskiego, a dzisiaj kolejny. Znaczy się ten z WKU to się tak trochę ciągnie. Z tydzień temu dotarła do mnie informacja o pojawieniu się w domu listu z WKU. Treść wielce mówiąca, ma się Pan stawić 28.11 o 8.00 w WKU Gniezno, celem uzupełnienia ewidencji. Cholera wie o co im chodzi. Podali numer telefonu w razie czego. No to dzwoniłem pod wskazany numer z dobry tydzień. W końcu stwierdziłem, że ta ich centralka to ni dudu i łączy mnie pewnie z jakimś automatem kawowym. W sumie mogłem wcześniej już to zrobić, przedarłem się przez trochę biurek. Trasa routingu była dość zagmatwana. W końcu zkomutowany z odpowiednim biurkiem porozmawiałem z wielce niemiłą Panią. Wielce się oburzyła, kiedy poinformowałem Ją, że stawić się nie mogę bo studiuje (no dziwne, a co mam robić). Potem ostałem zbesztany za to że ośmieliłem się studiować równolegle coś innego i ich o tym informować/nie informować. Nie zrozumiałem do końca o co Jej chodziło, summarum można dostać odroczenie na jedną uczelnie. Pani stwierdziła, że zaświadczenia z UAM nie widziała i żebym im takowych nie przysyłał i że stawiać się 28.11 nie muszę.
Dzisiaj się dowiedziałem, że w poniedziałek wysłali kolejne pismo, tym razem z informacją, że mam się stawić 30.11 o godzinie 8.00. Czy oni do jasnej cholery mają zamiar mnie tak wzywać co dwa dni do siebie. W sumie to skoro dodzwoniłem się we wtorek to oba pisma logicznie myśląc mogę zignorować.. ale lepiej jutro też zadzwonić ;]
Komentarze do notki 'Dzień w dzień absurd'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.