Ruterek tyci tyci, w ciemnicy porządek
Padł mi komputer, który działał jako ruter. Jako, że ostatnio mam w nosie wszelkiej maści złom, najchętniej rzucałbym nim przez okno i wcale mi nie spieszno do diagnozowania dlaczego nie działa. Poszukałem chwilę, wybór padł na
TP-Link router DSL Wi-Fi 108Mb/s TL-WR642G. Wygląda, że ma wszystko co potrzebuje, MAC cloning, DMZ, prosty panel, AP i kilka portów LAN. Kiedyś tam na wykładzie była mowa, że TP-Linki nie są złe. Całość śmiga na chipsecie Atheros. Na pewno dużo tańsze rozwiązanie, niż jakiś Linksys :) Jak na razie działa bardzo dobrze, siostra ma sieć, ja mam sieć, wszyscy zadowoleni ;)
Pad tegoż wielkiego rutera ma też dobre strony, wyrzuciłem ze stołu monitor CRT, który był do niego przypięty. Drukarka siłą rzeczy poszła do siostry, ja już nie mam LPT w lapsusie. Zrobił się nawet względnie miły porządek na stole ;)
Komentarze do notki 'Ruterek tyci tyci, w ciemnicy porządek'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.

Każda nowa rzecz cieszy o ile nie sprawia jakichkolwiek problemów narażających nas na stratę czasu i dodatkowe koszty (truizm). Ceny sprzętu są teraz tak przystępne, że często nie warto kombinować by zbudować własny router ze starego sprzętu bo to się po prostu już nie kalkuluje. Sprzęt ma działać bezpośrednio po wyjęciu z pudełka. Wygoda przede wszystkim.
6 grudnia 2007 21:10:25