z porannego czytania internetu: #2 "Jozin z Bazin" miksy
Oglądam przeróżne przeróbki tegoż zabawnego filmu (znalezione u Topy) i tak sobie pomyślałem. To jest to, wolna kultura, najróżniejsze przeróbki, które są jeszcze bardziej śmieszne niż oryginał. Tymczasem chcą nam tego zakazać, już jest właściwie zakazane.
Swego czasu na naszym studenckim forum pojawił się postulat, że wolna kultura to zło, że okrada się twórców etc, że tak nie wolno i inne bzdury. Ależ wolno, jak najbardziej wolno tworzyć utwory zależne. Moim zdaniem prowadzi tylko i wyłącznie do tworzenia się coraz to nowych, jeszcze lepszych rzeczy. Żadne prawo już właściwie nie jest w stanie zahamować powstawania utworów zależnych.
I bardzo dobrze, powstają rzeczy nowe z połączenia starych elementów + własne dodatki. Naturalny proces ewolucji, którego jakieś partykularne chwilowe interesy pewnej grupy ludzi nie powinny hamować i nie zahamują.
Komentarze do notki 'z porannego czytania internetu: #2 "Jozin z Bazin" miksy'
Dodaj komentarz:
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy nie odnoszących się do treści wpisu.
Drogi Jakubie,
19 stycznia 2008 12:54:43problem który kiedyś tam poruszyliśmy nie dotyczył wszelakich zapożyczeń, a jedynie tych przeróbek, które szkodzą autorom pierwotnych wersji. I komu tutaj szkodzi przeróbka sławnego ostatnio Jozina? Nikomu. Bo ani autor nowego podkładu nie będzie stratny, ani oryginalni artyści - słowem, nikt na tym nie zarobi, nikt nie straci.
Pisałem natomiast o innym, bardzo niepokojącym zjawisku w którym następuje kradzież własności (chociażby intelektualnej), jej wykorzystanie i "trzepanie" na tym pieniędzy. W moim mniemaniu jest to niepoważne i nieodpowiedzialne podejście do problemu, bo gdybyś tak kiedyś założył firmę i chciał coś na niej zarabiać, a ktoś inny ukradł by Ci z niej wszystko (np. strefę marketingową - nazwę, rynek, klientów), to jak byś się poczuł? Jak okradziony, czy jak członek "open society"? Jeżeli jakikolwiek twórca nie chce, aby jego dzieło było używane przez innych (tym bardziej do celów komercyjnych) to musi mieć do tego prawo. I w tą myśl jednak moje pomysły pozostaną zawsze moje - a ze złodziejami własności intelektualne (z którymi już styczność mam) po prostu będę walczył.
I na koniec jednak wolę, aby mój samochód, telewizor czy laptop zawsze pozostały wyłącznie moje - a nie w myśl "open society" wszystkich. Społeczeństwa są fajne, ale znajmy granice prawne i rozsądku!
Odnosisz się do innej sprawy.
21 stycznia 2008 17:20:44Chodzi mi o utwory zależne, nie o kradzież i podszywanie się pod autora.
Przecież autor utworu A powstałego na bazie utworu B powinien mieć takie same prawa jak ten B. I nic nie powinno stać na przeszkodzie, żeby tak zmieniony utwór mógł pierwotny autor również wykorzystać. Nie nosi to znamion teoretycznego postępu?
Autor oczywiście ma prawo do decydowania o własnym utworze, nie jestem fanatykiem i nie będę skalpował, Twórców którzy się na to nie zgadzają. Ale z drugiej strony, dużo korzystniejsze byłoby gdyby domyślnie każdy utwór był opatrzony klauzulą 'pozwalam na tworzenie utworów zależnych'.
Na zakończenie, 'Twój' samochód nie jest Twój w całości, tak jak 'Twój' Windows również nie jest Twój. Nie możesz kupować samochodów marki A, istotnie ich zmieniać i sprzedawać pod marką B. Bodajże przemysłowe prawa autorskie są wtedy łamane.
Oszem, dlatego w tej kwesti się zgadzam. Jednak nie uważam żeby domyślne oznaczanie wszystkiego "można kopiować" było dobrą drogą - prowadziłoby do wielu nadużyć (wynikających chociażby z niewiedzy). Tak czy inaczej - remixy są jak najbardziej ciekawym zjawiskiem.
22 stycznia 2008 00:37:04